Przepraszam, przepraszam... przepraszam, moich stałych "zaglądaczy" na stronkę.
Wiem, że nawalam i odbieram czasem sygnały, które poruszają moje sumienie. Po wyjątkowo intensywnej wiośnie i gonitwami
za batalionami oraz gęsiami, ostatnio aktywność w aktualizacjach spadła praktycznie do zera. Dlaczego? Drugi kwartał tego roku,
to wyjątkowy wysiłek mój i mojej rodzinki związany z przeprowadzką i kończeniem prac w naszym nowym domu. Koniec z blokiem.
Mam wreszcie domek z własnym trawnikiem (wzrastającym), latającymi białorzytkami, pleszkami i kopciuszkami. Na jesieni i wiosną
"pedałowały" nad naszą huśtawką, (bo też już mam) gęsi, czaple, kuliki i całe masy innych skrzydlatych stworzeń.
Zaglądają dudki i widziałem nawet kraskę. Sójki łażą nam po dachu.
Nie jest to jednak tak, że odpuściłem Moją Rzekę. Absolutnie nie! Zwyczajnie priorytet przesunął się w inną stronę.
Ale myślę, że życie powoli wraca do normy. Byłem już nad Biebrzą i zrobiłem trochę zdjęć. Zajrzałem na Wiznę i Grądy.
Spotkałem kilka orłów, zajęcy, lisów i im też zrobiłem parę ujęć. Spędziłem kilka dni w "podmokłym" Dolistowie. Rzeka po deszczach
wyszła z koryta i zalała żwirówkę do Jesionowa. Ruch kołowy praktycznie ustał. Tylko rowerzyści i wielkie sprzęty.
Jednak to wypadki sporadyczne. Teraz za mostem jest raj dla niepokojonych białych czapli, gromadnie obsiadających zalane łąki
i wybierających ryby, które nieopatrznie opuściły koryto. Czy woda spadnie? Myślę, że rzeka jeszcze wróci do koryta,
ale rozlewiska już pewnie zostaną do jesieni zwłaszcza, że prognozy nie wróżą niczego dobrego. Szukałem też kilka razy miejscowych
atrakcji turystycznych - łosi, niestety poza wygniecionymi legowiskami nie spotkałem żadnego. Wypuściłem się nawet do Grząd.
Też nic! Wyemigrowały do Irlandii? Po dolistowskich łąkach buszują stada wodolubnych czajek i nie wiem czy to nie świadczy
o zapowiadających się wczesnych odlotach. Widziano też ponoć wilka goniącego lisa, ale to już znam tylko z opowieści.
Drapieżników skrzydlatych też jakoś mniej (podobno słaby rok na gryzonie). Udało mi się jednak pierwszy raz zarejestrować
trzmielojada. Przybywają już kaczki po tegorocznych lęgach. Jest ich z każdym dniem więcej. Może wczesna jesień znów nas obdarzy
spektakularnymi łowami bielików w Zabielu. Oby! W sumie tak niewiele się teraz dzieje. A może zwyczajnie "przespałem" to,
co najlepsze w lato. Już czekam na te niezapomniane widowiska.
Ale przed nami jeszcze cały miesiąc wakacji. Każdy dzień może przynieść jakieś nieoczekiwane spotkanie, chociażby jak moje
ostatnie z wyjątkowo majestatycznymi czaplami białymi. Jeszcze do niedawna ptak u nas uważany za rzadkość, a teraz klucze
po kilkanaście osobników codziennie przelatują nad mostem. Łatwo je dostrzec, bo biją śnieżną bielą po oczach, błonach filmowych
i matrycach aparatu. Uwaga! - wyjątkowo łatwo przepalić zdjęcie.

P.S. Dla wielu osób może to sprawa błaha, ale podczas mojego ostatniego spaceru stwierdziłem na żwirówce narybek suma,
który praktycznie jako gatunek nie istniał w okolicach Dolistowa (myślę, że to wpływ żwirówki). Tak, więc może również populacja
tej potężnej ryby się odradza? Podobno w basenie południowym BPN ma się dobrze. Czyżby ekspansja na północ? Pamiętam czasy,
kiedy sum był regularnie poławiany koło mostu, dzisiaj natomiast każda mała sztuczka obiega wieś jak wydarzenie.